Jak być prawdziwym liderem?

Kim jest leader za którym inni chcą podążać? Dla jakiego szefa pracownicy zrobią wszystko?

Photo: Pixabay.com

Miałam przez ostatnie 20 lat kilku szefów, sama również bywałam szefową. Pracowałam w wielkich międzynarodowych firmach i tych małych rodzinnych.

Zauważyłam, że na umiejętność bycia prawdziwym liderem nie ma wpływu wielkość organizacji.

Każdy z nas, na początku kariery otrzymuje narzędzia, firmy inwestują w szkolenia mające przygotować nas do realizacji powierzonych zadań, wysyłają nas do innych oddziałów, żebyśmy uczyli się od osób na podobnym stanowisku. Osiągamy sukcesy, otrzymujemy odpowiedzialniejsze zadania i w pewnym momencie, w nagrodę za świetne wyniki, stajemy się szefami.

I tu pojawia się problem. Nikt nas nie uczy jak być liderem. Jak wspierać rozwój zespołu. Co zrobić, żeby nie tylko realizował on cele, ale aby każdy z pracowników czuł się częścią grupy, istotnym jej elementem. Aby w pracę wkładał serce.

Ta sama osoba, wiem to z własnego doświadczenia, w jednym miejscu rozwinie skrzydła, będzie pełna uśmiechu i zaangażowania, a w innym realizując te same zadania będzie liczyła czas do weekendu.

Od czego to zależy? Mam nieodparte wrażenie, że dużą rolę odgrywa lider, który prowadzi grupę. Lider to trochę jak rodzic, prawda? Towarzysząc dziecku w drodze do dorosłości, kiedy dziecko popełni błąd, nie mówimy mu „oho, jeszcze jeden raz, a odeślę cię do domu dziecka”. Prawdziwy rodzic wspiera mocne strony i pomaga uporać się z tymi słabymi. A nade wszystko słucha. Na tym polega bycie liderem! Na oddawaniu zespołowi sukcesów i przyjmowaniu na klatę porażek.

Jak myślicie które z tych dwóch podejść zaangażuje i zachęci pracownika do zmiany?

1. Od kilku miesięcy nie realizujesz planów. W tym miesiącu dam ci szansę. Jeśli nic się nie zmieni, będziemy musieli się pożegnać.

2. Od kilku miesięcy nie realizujesz planów. Czy wszystko u ciebie w porządku? Czy mogę coś zrobić, żebyś poprawił wyniki?

Skąd wiemy, czy na wyniki naszego pracownika nie wpływa choroba kogoś bliskiego, lub inne prywatne kłopoty? A może po prostu nikt mu nie wytłumaczył jak ma wykonać powierzone zadanie, czy nie określił jakie są priorytety? Może boi się zapytać? Dowiemy się tego wyłącznie wtedy, kiedy otworzymy drzwi do rozmowy.

Sama popełniłam wiele błędów w zarządzaniu ludźmi. Mnie też nikt nie dał instrukcji obsługi. Wiem już jednak, że bycie liderem nie jest możliwe bez empatii. I prawdziwej chęci zrozumienia drugiej strony.

Moje najpiękniejsze doświadczenie, z własnym szefem, który był najlepszym jakiego miałam to to, z 2009 roku, kiedy popełniłam pierwszy błąd pod jego skrzydłami. Jego ogromnym sukcesem było to, że nie bałam się przyjść i o tym powiedzieć. Jego reakcja powaliła mnie na kolana:

– No! Nareszcie okazało się że jesteś człowiekiem, bo już się bałem, że maszyną.

Nie popełniłam drugi raz tego samego błędu. Kolejne wspólne lata to był totalny odlot. Realizowaliśmy wielkie rzeczy z ogromną pasją i zaangażowaniem. Zespołowo.

A jakie są Twoje doświadczenia? Jako szefa i jako pracownika?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.